HahaFoto Zobacz nowy katalog Archon+ z projektami domów.
Podróże i wycieczki: http://www.kaminepolen.pl/category/podroze/ najnowsze pomysły na ciekawe podróże

Praktyka wywoływania błon

Przyzwyczajenia kształtują się łatwo, ale z trudem tylko udaje nam się później ich pozbyć. Dlatego jest rzeczą ważną, aby początkujący uczyli się od razu pracować w sposób prawidłowy. Najpierw kilka wskazówek ogólnych, ale ważnych. Nie próbujmy „oszczędzać” na materiale, a już najmniej na wywoływaczu, utrwalaczu i innych chemikaliach, z których większość i tak jest stosunkowo tania. Wywoływacz i utrwalacz wylewajmy, jeszcze zanim się „wyczerpią”. „Oszczędności” na chemikaliach prowadzą nieuchronnie do roztrwonienia o wiele wyższych wartości, jak niezastąpione negatywy albo po prostu stracony czas. Zdarza się wtedy, że tę samą pracę trzeba wykonać po raz drugi-zakładając, że taka możliwość w ogóle istnieje. Kupujmy tylko wyroby znanych firm. „Anonimowe” błony, wywoływacze i chemikalia, kupowane w sieci handlowej niektórych przedsiębiorstw albo z przeceny są rzeczywiście tańsze. Niestety są to często towary przeterminowane albo w ogóle niskiej jakości, tak że nie ma sensu ich kupować. Wykonujmy wszystkie czynności zawsze w ten sam sposób. Starajmy się znormalizować wszystko, co się da. Wypracujmy sobie własny system i trzymajmy się go. Nie zmieniajmy wywoływacza czy procesu obróbki dlatego, że ktoś inny osiągnął sukces inną metodą. W fotografii można się kierować własnym gustem i indywidualnymi upodobaniami jak w każdym innym rzemiośle, jak w każdym innym gatunku sztuki. Metody doskonale pasujące do czyjegoś temperamentu i sposobu pracy, mogą być dla nas całkowicie nieodpowiednie.

Wyposażenie do wywoływania

Puszka do wywoływania. Jej wielkość zależy naturalnie od formatu błony. Istnieją puszki do wywoływania błon małoobrazkowych i zwojowych, po jednej, dwie lub więcej rolek. Niektóre puszki mają przestawialne wkłady, tak że można w nich wywoływać oba te rodzaje błon. Inne pozwalają na zakładanie i wywoływanie błon małoobrazkowych i zwojowych przy świetle dziennym. Błony płaskie najlepiej wywoływać w ramach ze stali nierdzewnej w otwartym zbiorniku. Ramy z tworzyw sztucznych są mniej godne polecenia. Wieszaki do błon umożliwiają ich zawieszanie na drucie rozpiętym pomiędzy ścianami nad mokrym stołem. Najlepsze są wieszaki ze stali nierdzewnej. Do każdej rolki potrzebne są dwa wieszaki, jeden u góry, drugi u dołu, żeby błona nie mogła się zwijać. Wywoływacz do błon negatywowych. Wywoływacze konfekcjonowane w postaci proszków albo silnie skoncentrowanych roztworów do rozcieńczania są praktyczniejsze w użyciu niż wywoływacze zestawiane samodzielnie według recept z poszczególnych substancji. Te pierwsze są na ogół dokładniej dozowane i pewniejsze, można je przechowywać przez czas niemal nieograniczony (koncentraty – w nie otwieranych butlach), Rozpuszczone lub rozcieńczone w wodzie są natychmiast gotowe do użytku. Nie potrzebujemy używać wagi ani przechowywać różnych, czasem łatwo ulegających zepsuciu chemikaliów w pojemnikach, które zabierają dużo miejsca.

Czyszczenie i suszenie

Wyjmujemy błonę z roztworu zwilżającego, chwytamy jeden jej koniec wieszakiem i zawieszamy ją. Następnie przeciągamy błonę między dwoma dobrze zwilżonymi, ale wyciśniętymi gąbkami wiskozowymi, aby przetrzeć obie jej strony i usunąć wszystkie kropelki wody i luźne cząstki żelatyny. Po 10 minutach oglądamy błonę powtórnie. Jeżeli utworzyły się krople, to usuwamy je nie przez wycieranie, lecz na drodze wchłonięcia wody przez róg wilgotnej gąbki wiskozowej. Błony należy suszyć powoli i równomiernie w powietrzu pozbawionym kurzu. Szybkie suszenie powiększa, jak się zdaje, ziarno negatywów. Jeżeli powietrze nie jest filtrowane, to suszenie za pomocą suszarki do włosów prowadzi z pewnością do zniszczenia błony, gdyż silny strumień powietrza pędzi na wilgotną emulsję cząstki kurzu i brudu niczym małe pociski. Błony poruszane podczas suszenia mogą wykazywać smugi po wyschnięciu, bo zmiany położenia warunkują najczęściej także zmiany temperatury i ruchy powietrza wpływające na szybkość wysychania. Te części negatywu, które wyschną prędzej, będą miały inną gęstość niż pozostałe, schnące powoli. Aby zapobiec sklejaniu się błon podczas suszenia, należy je rozwieszać z dala od siebie i obciążać na dole wieszakami. Błon nie wolno nigdy suszyć na słońcu! Po ich wyschnięciu rozcinamy je na odcinki po 6 klatek (w formacie małoobrazkowym) albo po 3 klatki (w formacie 6×6 cm) i umieszczamy w oddzielnych, przezroczystych kopertach, chroniących je przed uszkodzeniami.

Przerywanie i utrwalenie

Około 30 s poruszamy puszką, jak opisano powyżej, a potem wylewamy przerywacz – nie zdejmując nadal pokrywy-do zlewu. Roztwór ten można używać tylko jednorazowo. Wlewamy utrwalacz i zaraz poruszamy puszką przez pół minuty; powtarzamy to od czasu do czasu aż do końca procesu utrwalania. Negatywy powinny pozostawać w utrwalaczu dopóki nie staną się przezroczyste i jeszcze mniej więcej drugie tyle czasu. Utrwalacz jest zużyty, gdy czas potrzebny do „klarowania” negatywu staje się dwukrotnie dłuższy niż przy świeżej kąpieli. Wprawdzie wyczerpany utrwalacz nadal wykazuje działanie klarujące błonę, ale negatywy takie nie będą trwałe i wyblakną w stosunkowo krótkim czasie. Najpewniej utrwala się negatywy i odbitki papierowe stosując dwie kąpiele utrwalające. W pierwszej utrwala się w ciągu przepisanego czasu, następnie przenosi się negatywy lub odbitki do drugiej kąpieli i utrwala w niej przez dalsze pięć minut. Gdy pierwsza kąpiel wykazuje objawy wyczerpania, wylewa sieją i zastępuje drugą kąpielą, a zamiast tej ostatniej przygotowuje się świeży roztwór. Negatywy i odbitki papierowe nie ucierpią przy utrwalaniu wyżej opisanym sposobem. Jeśli jednak leża w wywoływaczu dłużej niż przez dziesięć minut, może to doprowadzić do silnego napęcznienia i zmiękczenia emulsji, zwłaszcza gdy kąpiel nie zawiera wystarczającej ilości środka hartującego. Obrazy na papierze tracą wtedy na intensywności tonów. Ponadto utrudnia to bardzo-a czasem może nawet niemal uniemożliwić-wypłukanie składników utrwalacza spośród włókien papieru.

Zarys odbitek

Ten, kto wykonuje samodzielnie powiększenia czarno-białe, może się też nauczyć podobnej pracy w kolorze. Istnieje duże podobieństwo obu procesów, w ogólnych zarysach pokrywają się one ze sobą. Ponieważ jednak na pozytyw barwny przenosi się nie tylko wartości tonalne, ale także odcienie barw, nie chodzi tu o samą długość naświetlania: na powiększeniu barwnym trzeba ponadto doprowadzić do właściwych wzajemnych proporcji trzy barwy podstawowe – żółtą, purpurową i niebieskozieloną – tak aby uzyskać bądź realistyczne, bądź świadomie fantazyjne oddanie barw. Aby utrzymać tę równowagę barwną, posługujemy się różnego rodzaju filtrami korekcyjnymi w tych właśnie trzech barwach podstawowych: żółtej, purpurowej i niebieskozielonej. Najdokładniej można dozować korekcję pracując powiększalnikiem wyposażonym w głowicę barwną o bezstopniowo nastawianej filtracji. W głowicach takich znajdują zastosowanie niemal wyłącznie tak zwane filtry dichroiczne, które mają tę dodatkową zaletę, że nie blakną, więc ich wartość filtracyjna nie ulega zmianie. Tego nie da się powiedzieć o filtrach foliowych, sprzedawanych w kompletach, które blakną z czasem i tym samym zmienia się ich działanie. Ponadto są one stopniowane co 05 jednostek gęstości filtru, co utrudnia dokładną korekcję. Filtry foliowe są przeznaczone do powiększalników z szufladką na filtry. Komplet składa się z gęstości 05, 10, 20, 30, 40 i 2×50 albo 1×99 w każdej z 3 barw podstawowych.

Pospolite błędy

Wiele powiększalników daje odbitki ciemniejsze pośrodku niż na brzegach. Aby sprawdzić rozkład światła, naświetlamy arkusz papieru o twardej gradacji, nie zakładając negatywu do powiększalnika. Eksponujemy przy tym tak, aby powiększenie miało ton średnioszary. Po wywołaniu i utrwaleniu arkusz ten wykaże, czy powiększalnik równomiernie oświetla płaszczyznę obrazową. Czasem trzeba stwierdzić, że kolumna powiększalnika nie jest wystarczająco stabilna, że głowica się chwieje i odbitki mają wskutek tego podwójne kontury. Najbardziej skłonne do drgań są powiększalniki z cienką, pionową kolumną w kształcie rury. Kolumny takie nie tylko się chwieją, ale także przeszkadzają przy sporządzaniu dużych powiększeń i odbijają światło na papier, gdy głowica znajdzie się w tak wysokim położeniu, że stożek światła sięga dolnej części kolumny (pomaga wtedy owinięcie tej części czarnym papierem). Błędu tego są pozbawione powiększalniki o skośnej kolumnie. W stałej ciemni można zabezpieczyć chwiejny powiększalnik przed drganiami przytwierdzając do dwóch haków na ścianie dwa druty umocowane do górnego końca kolumny.

Przewodniki

Ponieważ metal i woda są przewodnikami elektrycznymi, ciemnia może się stać pomieszczeniem niebezpiecznym dla użytkowników, jeśli nie przedsięweźmiemy następujących środków ostrożności: wszystkie części metalowe wchodzące w skład zamontowanego na stole i przenośnego wyposażenia elektrycznego, a nie przewodzące prądu, trzeba uziemić; odnosi się to do kopiarek, powiększalników, suszarek, wyłączników nożnych, czasomierzy elektrycznych, lamp ciemniowych itp. Ponadto należy się ściśle stosować do „reguły jednej ręki”: jeśli obsługujemy jakiś sprzęt elektryczny lub wyłącznik prądu, to druga ręka nie może się jednocześnie stykać z żadnym przedmiotem ani roztworem, aby wykluczyć możliwość bezpośredniego połączenia uziemiającego. Wyłącznika elektrycznego nie wolno nigdy dotykać mokrą ręką. Gniazda wtyczkowe powinny być zainstalowane nad stanowiskami „suchej pracy”, możliwie blisko odnośnych przyrządów, aby wyeliminować ewentualne niebezpieczeństwa, mogące zagrażać ze strony luźno zwisających przewodów.

Grubość papieru

Papiery fotograficzne pod względem grubości dzielą się na cienkie i kartonowe (mniej więcej dwukrotnie grubsze od cienkich, zbliżone swoją grubością do pocztówek). Papiery cienkie są najodpowiedniejsze na odbitki do formatu 18×24 cm włącznie i na duże powiększenia przeznaczone do naklejania na grubym podkładzie. Papiery kartonowe wykazują swoją przewagę w formatach powyżej 18×24 cm, jeśli nie przewiduje się montażu powiększeń. Papier cienki jest tańszy, szybciej się go płucze i suszy, łatwiej poddaje się on naklejaniu i zajmuje mniej miejsca niż karton. Ten ostatni znów ma mniejszą skłonność do zwijania się i większą wytrzymałość mechaniczną, należy go więc używać na odbitki często brane do ręki. Jeśli chcemy wybrać „swój” papier, to powinniśmy obejrzeć próbki różnych produkowanych gatunków. Dokładne określenie żądanego papieru obejmuje nazwę wytwórni, nazwę handlową papieru, stopień twardości, barwę podłoża, rodzaj powierzchni, grubość papieru i wreszcie format. Przykład: Foton Pancobrom, normalny, niebieskobiały, błyszczący, karton, 18×24 cm.

Wywoływanie błon

Po naświetleniu błony, a więc po wykonaniu zdjęć, mamy trzy możliwości. Możemy oddać błonę do laboratorium usługowego do wywołania, zamawiając też odbitki. Tę drogę powinni obierać przede wszystkim amatorzy, zajmujący się wyłącznie fotografią barwną. Możemy także oddać błony do obróbki, a następnie samodzielnie wykonywać powiększenia. Stanowi to zwykle najlepsze rozwiązanie dla przeciętnego użytkownika zarówno barwnych błon negatywowych, jak błon czarno-białych. W ten sposób unika on „brudnej roboty” i ma do czynienia z czystymi, równomiernie wywołanymi negatywami. Pozostaje mu najpiękniejsze i zawsze podniecające zajęcie obserwowania, jak jego własne zdjęcia przybierają ostateczną formę w twórczej atmosferze ciemni. Trzecia wreszcie możliwość polega na samodzielnym wywoływaniu również i błon. W technice czarno-białej nie stanowi to żadnego problemu. Do pracy w ciemni w kolorze trzeba jednak najczęściej zakupić termostat i woltomierz lub stabilizator napięcia, do tego ewentualnie głowicę barwną do powiększalnika, aby osiągać równomierne i dobre wyniki. Tę trzecią drogę wybierają fotograficy, którzy ufają wyłącznie sobie samym-i to na każdym etapie procesu obróbki. Niezbędny jest do tego czas, umiejętności i poświęcenia. Wyniki mogą być jednak nadzwyczaj opłacalne.

Powiększanie twórcze

Jakkolwiek dobry tzn. technicznie nienaganny negatyw jest ważnym warunkiem uzyskiwania dobrych powiększeń, to jednak stanowi on tylko fazę pośrednią. Każdy, kto opanował technikę fotograficzną, potrafi z tego samego negatywu zrobić wiele powiększeń, które będą się tak dalece różniły od siebie, że niewtajemniczonemu z trudem przy-szłoby uwierzyć w ich pochodzenie od wspólnego pierwowzoru. Wskazówki dotyczące wykonywania „normalnych” odbitek stykowych i powiększeń podano już powyżej. Poniższe zaś rady przydadzą się Czytelnikom, których zainteresowania wykraczają poza problemy czysto technicznej perfekcji. Zamiast całego negatywu można powiększyć jego wycinek. Aby znaleźć wycinek nadający się do powiększenia, badamy odbitki stykowe pod kątem ważności poszczególnych partii obrazu. Używamy do tego celu dwóch kawałków tektury w kształcie litery L, którymi zasłaniamy brzegi stykówki. Zmniejszamy przy tym stopniowo wielkość obrazu i jednocześnie zmieniamy stosunek jego boków, dopóki nie znajdziemy wycinka wywierającego najsilniejsze wrażenie. Zaznaczamy jego zarys mazakiem (którego ślad można potem łatwo usunąć przy użyciu szmatki i odrobiny płynu do czyszczenia plam). Rezygnujemy z nieostrego pierwszego planu, niespokojnego tła, drutów przecinających niebo i innych zbędnych i nieistotnych szczegółów motywu, aż pozostanie sam przedmiot zdjęcia w swej najbardziej skoncentrowanej postaci. Wtedy powiększamy ów wycinek do najefektowniejszego formatu.